czwartek, 8 lipca 2010

Oddział "Groźnego"

Oddział powstał na przełomie maja i sierpnia 1945roku z inicjatywy Eugeniusza Kokolskiego Stanisława Budy, Jana Budy, Henryka Wysockiego w Łodzi. Pierwotnie założyciele zastanawiali się nad ucieczką z kraju ze względu na panujący terror jednak już w czerwcu podjęto decyzje o zawiązaniu tajnej organizacji niepodległościowej o nazwie „Niepodległość” pierwszym jej dowódcą został Kokolski zastępcą S. Buda. W sierpniu doszło do kolejnej reorganizacji, organizacje przekształcono w zbrojny oddział partyzancki nawiązujący do tradycji Armii Krajowej mający na celu walkę z władzą ludową. Działalność oddziału obejmowała część województwa łódzkiego i wielkopolskiego. Dokładniej powiaty łęczycki brzeziński, łowicki oraz od listopada 1945 roku powiat turkowski, oraz powiaty kaliski kolski i koniński. Przejście do Wielkopolski wiązało się z coraz większą aktywnością oddziału i tropieniem go przez coraz większe siły aparatu bezpieczeństwa. Stan osobowy oddziału był płynny ze względu na aresztowania nieporozumienia w oddziale dezercje oraz napływ kolejnych ludzi głównie z MO i LWP. Przez całą swoja działalność przewineło się według danych UB 197 ludzi . Uzbrojenie i wyposażenie oraz środki finansowe pochodziły najczęściej z rekwizycji mienia państwowego w majątkach rolnych posterunkach MO itp. Zdobyte pieniądze z rekwizycji przeznaczano na żołd i kupowanie od rolników żywności, co jednak nie zapobiegało brakom w wyżywieniu oddziału. Na wyposażeniu oddziału była różna broń od pistoletów po rkm i granaty zdobywane najczęściej w czasie akcji na posterunki MO. Do sprawnego przemieszczania się ciągle rozrastającego się oddziału używano (jeśli udało się zdobyć ciężarówek) lub pożyczonych od miejscowych rolników konnych furmanek. Ta druga opcja była o wiele częstsza ze względu na częste aresztowania i rekwizycje pojazdów których oddział stracił prawdopodobnie trzy. Najczęściej jednak poruszano się pieszo, a pojazdy używano tylko w czasie akcji i odwrotu.



Jak już było to wspomniane na początku oddział rozpoczął na dobre swoją działalność w sierpniu 1945 roku (a dokładnie) od spotkania 23 sierpnia i zdobycia broni z magazynu depozytowego WSO w Łodzi. Po uzbrojeniu się wszyscy przenieśli się do Gieczna w powiecie łęczyckim gdzie mieszkał znajomy S. Budy Jan Kowalczyk. Początkowo rozrastający się oddział rekwirował tylko żywność pieniądze i inne potrzebne rzeczy ze spółdzielni i majątków państwowych. Pierwsza taka rekwizycja miała miejsce 28 sierpnia Z kasy spółdzielni w Rogoźnie zarekwirowano 100 tyś. złotych dzień później doszło do rozbicia pierwszego posterunku MO w Białej.
We wrześniu wobec powiększającej się liczby członków oddziału (było ich około 20) „Groźny” podiął decyzję o zreorganizowaniu, oddział dzieląc go na 3 drużyny dowództwo nad pierwszą powierzył Kazimierzowi Kazimierczakowi ps. „Suchy”, drugiej Feliksowi Lisowskiemu ps „Staw”, trzeciej Marianowi Gołkowi ps. „Sokół”. A nad nimi postawił Stanisława Gadomskiego ps. „Ozdoba”.
Po rozbiciu kolejnego posterunku w Łyszkowicach (powiat łowicki) za oddziałem ruszyła grupa pościgowa z Łowicza z którą stoczono potyczkę 9 września pod Wymysłowem w trakcie której „Groźny” został lekko ranny odłamkiem granatu w głowę i w nogę. Partyzanci wycofują się powrotem w rejon Łęczycy a grupa pościgowa ze względu na brak paliwa i niechęć miejscowej ludności musiała zaniechać dalszego pościgu.
1 września partyzanci uprowadzili z Gieczna komendanta MO Wojciech Leszczyńskiego, sekretarza PPR z Rogoźna Stefana Oterskiego oraz referenta gminnego UB w Rogoźnie Stanisława Florczaka. Uprowadzonych rozstrzelano w lesie niedaleko Woli Branickiej. Po tej egzekucji doszło do nieporozumień z oddziału zdezerterowało w sumie 9 żołnierzy.
Dalsza działalność to rozbrajanie kolejnych posterunków MO rekwizycje i działalność propagandowa. Np. w Bełdowie partyzanci wtargnęli na zabawę z okazji dnia milicjanta w majątku PPR która o mało nie przerodziła się w awanturę zakończoną kolejna egzekucją, tym razem 4 żołnierzy radzieckich pilnujących majątku. „Orzeł” wygłosił tam przemówienie patriotyczne oraz odegrano hymn. Takie przemówienia były normą po zajęciu jakiejś miejscowości była to forma działalności propagandowej. Kolejnym przełomowym momentem w dla oddziału była akcja w majątku wojskowym w Nakielnicy. Akcja ta była przeprowadzona wspólnie z żołnierzami Grupy Egzekucyjnej AK „Błyskawica” Józefa Kubiaka „Pawła” z którymi „Groźny” połączył się 13 października i od tego czasu przeprowadzili kilka akcji na posterunki MO.
Odział „Groźnego” miał zamiar przeprowadzić w majątku rekwizycje. Po wejściu do pałacu w którym odbywała się kolacja z udziałem Szefa Służby Sanitarnej Dowództwa Okręgu wojskowego nr 6 płk Jana Wołosiewicza, wojskowego prokuratora okręgowego ppłk Antoniego Karbowskiego (on zajmował się sprawą dezercji Kokolskiego i Budy z WSO w Łodzi), zastępcy naczelnika IV Okręgowego Szpitala w Łodzi mjr Iwana Bułdakowa i zarządcy majątku wojskowego w Nakielnicy por. Franciszka Meduckiego. Doszło do zamieszania i strzelaniny sprowokowanej przez Bułdakowa. W wyniku strzelaniny zgineli Wołosiewicz z żoną, a Medyckiego raniono, Karbowski z Bułdakowem zdążyli uciec. Po zarekwirowaniu planowanych rzeczy, zniszczeniu dwóch samochodów i zostawieniu kartki z informacją „Dowódca Konspiracji AK por. „Groźny” ostrzega funkcjonariuszy Bezpieczeństwa Publicznego przed grożącym im niebezpieczeństwem. Z jego rozkazu dnia 28 VIII wszyscy ci którzy będą stać na przeszkodzie organizacji będą, przez polowy sąd AK karani” około 40 osobowy oddział wycofał się.
Od czasu akcji w Nakielnicy PUBP w Łodzi zmienił taktykę walki z oddziałem. Wydano za członkami oddziału listy gończe zaczęto używać informacji uzyskanych od agentów i aresztowanych wcześniej członków oddziału i osób z nim związanych. Zmianę tą wymogły dwie nieudane obławy na oddział przeprowadzone przez Urząd Bezpieczeństwa. Pierwsza przeprowadzona jeszcze przed zajęciem Nakielnicy na początku października 32 osobowa grupa funkcjonariuszy z PUBP, WUBP i KWMO z Łodzi poszła w rozsypkę w czasie pościgu po ostrzelaniu jej z broni automatycznej przez odział „Groźnego”. A po akcji w Nakielnicy bardzo szybko zgubiono ślad i aresztowano tylko kilka przypadkowych osób. Jednak funkcjonariusze bezpieki zadali w końcu poważny cios partyzantom. Udało się w wyniku akcji milicjantów z Wierzchów (powiat sieradzki) aresztować dwóch ludzi z oddziału „Groźnego” co pozwoliło na ustalenie kolejnych członków oddziału i ich aresztowanie. W sumie od 25 października do 1 listopada aresztowano 16 członków oddziału i 13 osób z nim związanych, a od 1 do 5 listopada kolejnych 5 członków i 9 osób z nim związanych. Coraz trudniejsze warunki działania na terenie województwa łódzkiego zmusiły oddział „Groźnego” do przeniesienia się do Wielkopolski na teren powiatu turkowskiego.
Okres działalności w powiecie turkowskim
W powiecie turkowskim zaczyna się kolejny etap działalności oddziału. Był to okres zwiększonej działalności często przeprowadzano akcje na terenie sąsiednich powiatów szacuje się że na terenie powiatu w samym listopadzie oddział przeprowadził 32 akcje. Skutecznie paraliżował to działania instytucji państwowych i tworzenie się lokalnych komórek PPR. Celem oddziału były tak jak zawsze spółdzielnie państwowe i mniejsze miasta w powiecie szczególnie często partyzanci byli w Dobrej i Tuliszkowie przeprowadzali również akcje we Władysławowie. Do najważniejszych akcji z tego okresu należą opanowanie Pęczniewa 9 listopada, 11 na 12 listopada zajęcie Dobrej. Tam podobnie jak w Pęczniewie dokonano rekwizycji natomiast nikogo z członków PPR nie wychłostano za to zdemolowano mieszkanie członka UB plakatowano miasto i wygłoszono przemówienie patriotyczne do mieszkańców zebranych na rynku. Zajecie Dobrej powtórzyło się 30 listopada tym razem uprowadzono Sekretarza Komitetu miejskiego PPR Józefa Pecynę, który został rozstrzelany. W grudniu w Tuliszkowie oprócz rutynowych działań z niewiadomych przyczyn członkowie oddziału zamordowali mieszkającą tam Żydówkę. Nie była to z resztą jedyna taka sytuacja 14 grudnia oddział zapuścił się na teren powiatu sieradzkiego do Warty dokonano tam zajęcia miasta rekwizycji na poczcie i w magazynach Państwowego Monopolu Spirytusowego Tam również doszło do rozstrzelania 2 Żydów.

Już w listopadzie władze powiatowe zepchnięte do defensywy działalnością podziemia w powiecie zwołały specjalne zebranie w budynku PUBP w celu zorganizowania działań przeciwko grupą zbrojnym. Wzieli w nim udział przedstawiciele Starostwa Powiatowego władz wojewódzkich bezpieki PPR MO. Zadecydowano o przywróceniu godziny policyjnej zwiększeniu liczby żołnierzy w miesicie o 300 zwróceniu się do władz wojewódzkich o dodatkowe samochody i paliwo w celu lepszego zwalczania oddziałów zbrojnych. W tym czasie nadal za oddziałem „Groźnego” podążali pracownicy WUBP z Łodzi 30 listopada utworzyli specjalna grupe operacyjną, która jednak na początku nie odniosła żadnych sukcesów przeszukując okolice Uniejowa i Poddębic. Stwierdzili oni nawet że UB w Turku nie jest zainteresowane ściganiem oddziału. Ponadto już przed zebraniem w Turku i utworzeniem grupy w Łodzi podobną akcje przeprowadzili niezależnie KBW z Poznania oddelegowana do Turku i licząca 105 żołnierzy. 12 grudnia Kierownik Sekcji Walki z Bandytyzmem Henryk Kupiec z WUBP w Poznaniu założył sprawę o kryptonimie „Robot” trwającą aż do 1949 roku.
Bardzo szybko sytuacja oddziału „Groźnego” stawała się coraz trudniejsza ze względu na coraz częstsze wysyłanie grup pościgowych mających coraz liczniejszy skład i coraz lepiej informowanych przez lokalnych informatorów. I tak np. w nocy z14-15 grudnia stoczono walkę w okolicy Jeziorska. W skład sił bezpieczeństwa wchodziło 12 żołnierzy Armii Czerwonej 30 żołnierzy KBW, pluton lotny MO z Turku, funkcjonariusze PUBP. Dowodził nimi zastępca kierownika PUBP w Turku Włodzimierz Kojło, który uciekł z miejsca walki co dodatkowo zdezorganizowało siły pościgowe i ułatwiło wyjście z zasadzki partyzanom. Kolejne akcje oddziału przyniosły straty w. Po akcji w Zbiersku w powiecie kaliskim, grupa operacyjna UB i MO z Kalisza i z Turku aresztowano 3 żołnierzy wg akt WBW w Poznaniu 28 grudnia aresztowano 8 ludzi 3 zabito jednego raniono natomiast druga strona straciła jednego rannego milicjanta. Podczas drugiej akcji w Zbiersku 11 stycznia 1946 r. partyzanci zabili funkcjonariusza PUBP w Kaliszu i żołnierza WP z grupy operacyjnej. Cała grupa liczyła 80 Polaków 20 żołnierzy Armii Czerwonej dowodził nią zastępca kierownika PUBP w Kaliszu chor. Jan Kwieciński.

Mimo tak ciężkiej sytuacji w jakiej coraz bardziej znajdował się oddział nie zaprzestał on działalności zbrojnej cały czas w styczniu dochodziło do rozbrajania posterunków MO. Dzięki jednej z takich akcji na posterunek w Kowalach Pańskich do oddziału dostał się zdrajca Józef Czupryński, były komendant tego posterunku z którego zdezerterował. W prawdzie od początku zanim jeszcze oddział podioł działania zbrojne bezpieka wiedziała dzięki swojemu informatorowi, który był bliskim kolegą S. Budy o organizacji. Podejmowano próby wstawiania zwerbowanych wśród aresztowanych członków oddziału agentów i wstawiania ich z powrotem w szeregi oddziału. Jednak to Czupryński był tym agentem który, przyczynił się do szybkiego rozbicia oddziału. Podjął on dobrowolna i świadoma współpracę z bezpieką. 20 stycznia nadano mu pseudonim operacyjny „Będziechowski”. Przekazywał ona cały czas informacje o oddziale do UB w Turku. Nie wiem czy miał swój udział w potyczce pod Czachulcem 23 stycznia. Wracający po akcji rozbrojenia posterunku MO we Władysławowie partyzanci podzielili się na 2 grupy jedna została w Miłaczewie druga na Czachulcu. Niestety zmęczeni partyzanci odpoczywający w Czachulcu nie zauważyli ostrzeżenia kolegów będących w Miłaczewie o nadchodzącym pościgu zostali zaskoczeni przez grupę KBW z Turku i grupę KBW z Konina w sumie 75 osób. Podczas walki zgineło dwóch partyzantów. Jeden z nich ranny popełnił samobójstwo. Wiele osób związanych z oddziałem zostało aresztowanych. Był to bardzo dotkliwy cios gdyż te okolice a zwłaszcza wsie Skarżyn, Miłaczew, Czachulec były bardzo często wykorzystywane jako baza dla oddziału, stamtąd pochodziło kilkujego członków. Miejscowi rolnicy pomagali w przemieszczaniu się oddziału swoimi wozami.
Ostatnia potyczka z udziałem „Groźnego” miała miejsce pod Prażuchami (powiat kaliski) 5 marca 1946 roku. Przebywający tam partyzanci z grup „Kajtka” i „Kmicica” musieli stoczyć walkę z obławą liczącą 50 funkcjonariuszy UB i MO z Kalisza i z Turku. Podczas tej potyczki zginęło 3 partyzantów a 4 zostało schwytanych w tym dowódca grupy Turek Tadeusz Stachowiak „Kmicic”. „Groźny” został ranny w płuco, jednak udało się go wynieść z pola walki. Niewątpliwie był to największy do tej pory sukces planu bezpieki, polegającym na tym, że do zwalczania skierowano żołnierzy WBW z 11pp. stacjonującego w Poznaniu oraz UB iMO z Turku i Kalisza. Plan zakładał że grupy 40-50 osobowe będą co jakiś czas przeszukiwać teren powiatów turkowskiego i kaliskiego. Co ciekawe 9 marca zatwierdzono plan wysłania przeciwko partyzantom z tej części województwa grupy operacyjnej w skład której wchodziło 430 ludzi w tym batalion WBW, kompania MO, pluton samochodów pancernych, pluton łączności WP, oraz 4 ckmy i działko. Z tego za ujęcie „Groźnego” odpowiadało 43 ludzi z pierwszej grupy operacyjnej stacjonującej w Turku ppor Włodzimierza Rafalskiego W tym czasie dla porównania oddział „Groźnego” miał mniej niż 55 żołnierzy (takie siły stoczyły walkę pod Prażuchami). Po walce pod Prażuchami rannego „Groźnego” przechowywano prawdopodobnie na cmentarzu w Przespolewie. Natomiast cały oddział podzielono na grupy i starano się ukryć, a następnie ponownie skoncentrować. Przy Kokolskim pozostało 6 żołnierzy z jego obstawy w tym agent „Będziechowski”.

Po wstępnym rozpoznaniu gospodarstwa państwa Opalów we wsi gmina Dobra postanowiono przechować tam „Groźnego”, jednak już następnego dnia 15 marca doszło aresztowania członków oddziału i pana Opali przez grupę Rafalskiego, niewielki oddział żołnierzy radzieckich oraz grupę UB z Turku. Wjechali oni wcześnie rano do gospodarstwa gdy Opala szykował wóz do przywiezienia lekarza. Otoczono dom wrzucono do środka granat który całe szczęście nie wybuchnął. Prawdopodobnie przez wzgląd na bezpieczeństwo gospodarzy brak możliwości ucieczki z rannym dowódcą partyzanci poddali się bez walki, a sam „Groźny” strzelił sobie w głowę. Wszystkich oprócz Rosjanina którego oddano do dyspozycji NKWD razem z umierającym dowódcą wywleczonym z domu za nogi przewieziono do siedziby PUBP w Turku. „Groźny” zmarł tam na drugi dzień około 15:00. Aresztowanymi podczas tej obławy byli: Roman Królak „Grom”, Stanisław Łasocha ps. „Sokół”, Henryk Ostojski PS „Jagoda”, Sergiusz Jaczmieniow lub Jaczkuniew ps „Kazimierz” oraz Czupryński, który w domu Opalów cały czas namawiał do poddania się. W nocy doszło do kolejnych aresztowań, aresztowano Antoniego Antczaka ps. „Wojtek” oraz 19 współpracowników oddziału wskazanych przez „Będziechowskiego”. Gospodarstwo Opalów zostało zrujnowane przez ubeków, a gospodarz spędził kilka lat w więzieniu.

Aresztowanych członków oddziału „Groźnego” czekał proces który odbył się 16 kwietnia 1946 roku oprócz nich na lawie oskarżonych zasiadł jeden z żołnierzy Abażura 101. Skazano wtedy 11 osób. W tym 6 na karę śmierci za przynależność do oddziału Jana Nowaka, Romana Królaka, Józefa Olszewskiego, Antoniego Antczaka, Stanisława Łasochę, Henryka Ostojskiego. Na dożywocie Tadeusza Stachowiaka na 15 lat więzienia Zenona Słowińskiego, Tadeusza Kurka, Józefa Staszaka. Na 10 lat więzienia członka oddziału „Abażur 101” Bronisława Chudzika. Do tej pory nie odnaleziono dokumentów procesowych z tej rozprawy jedynym dowodem po procesie jest plakat z obwieszczeniem wyroków który przechowała Anna Musialska z Turku. Nie ma jednoznacznych dowodów na to że wyrok wydał WSO w Poznaniu na sesji wyjazdowej w Turku, choć zgodnie z zeznaniem Tadeusza Stachowiaka sądził radziecki sędzia o nazwisku Giemborek, który był sędzią WSO. W ostaniej publikacji IPN pojawia się skrót przy skazanych w tym procesie SO (Sąd Okręgowy) w Poznaniu, ale dowodów w artykule poświęconym oddziałowi brak, tak samo jak opisu procesu.

Stachowiak uniknął kary śmierci dzięki prokuratorowi, który tłumaczył że człowieka który walczył z Niemcami nie można tak skazać (Stachowiak uczestniczył w Powstaniu Warszawskim, był odznaczony krzyżem Virtuti i Militari). Nie był to jedyny proces członków oddziału i ludzi z nim współpracujących. Jeszcze kilka innych osób zostało przez sądy w Poznaniu i Łodzi skazanych na karę śmierci. Po za tym wielu ludzi odsiedziało wyroki za swoją działalność skazywano ich już po rozbiciu oddziału. Tych skazanych na śmierć w Turku wywieziono za miasto do lasu tam najprawdopodobniej torturowana, a potem rozstrzelano przez funkcjonariuszy UB w Turku. Następnie pochowano w tym samym miejscu. Ciała „Groźnego” nigdy nie odnaleziono prawdopodobnie wywieziono je albo na miejskie wysypisko albo wrzucono do Warty.

Odziałem po śmierci Kokolskiego dowodził Stanisław Buda „Orzeł” jego zastępcą został Edward Kukuć „Kajtek” były żołnierz Okręgu Wileńskiego AK, który zdezerterował z jednostki w Krakowie. W oddziale „Groźnego” był dowódcą grupy Kalisz. „Orzeł” zdecydował o czasowym zdemobilizowaniu oddziału, co jednak nie uchroniło jego członków przed kolejnymi aresztowaniami. W kwietniu aresztowano kolejnych 5 osób. Do kolejnych aresztowań doszło dzięki „Kajtkowi” który zdecydował się na powrót do Krakowa 24 maja 1946r. Po powrocie przekazano go do PUBP w Turku dzięki jego zeznaniom aresztowano 17 członków oddziału, który liczył przed demobilizacją około 30 osób. W czerwcu wpadło kolejnych 4 żołnierzy. Jednak oddział pod dowództwem „Orła” prowadził jednak akcję propagandową. Liczył wtedy około 20 osób. Ostatnie chyba przemówienie w ramach akcji propagandowej odbyło się na zabawie w Będkowie (powiat turkowski) 25 czerwca 1946 roku. 20 sierpnia 1946 r. Buda poddał się milicjantom na dworcu kolejowym w Ostrowie Wielkopolskim. Wraz z Edwardem Kmiecikiem ps. „Słoń” zostali przekazani do PUBP w Ostrowie. Ujawnienie się „Orła” i podjęcie współpracy z UB miało związek z aresztowaniem i procesem jego młodszego brata Jana Budy ps. „Skoczek”. W prawdzie aresztowano go już jesienią 1945 roku ale jego proces i 12 innych członków i współpracowników oddziału z województwa łódzkiego odbył się 7 września 1946 roku w tym procesie skazano na karę śmierci wszystkich oskarżonych. Jednak Bolesław Bierut skorzystał z prawa łaski wobec Jana Budy i E. Gądka. Prawdopodobnie ceną za to było wydanie przez „Orła” miejsca pobytu „Korony” który został osaczony w raz ze swoimi żołnierzami przez funkcjonariuszy UB i MO z Turku, żołnierzy z 11pp (łącznie 92 osoby). „Korona” ranny w nogi popełnił samobójstwo a jego oddział został rozbity w miejscowości Godziątków powiat kaliski aresztowano wtedy 52 osoby.

Ostatnim żołnierzem Groźnego który zginął z rąk aparatu bezpieczeństwa był Stanisław Przybylak urodzony w Miłaczewku.

Przypisy do notki znajdują się na starym blogu

2 komentarze:

  1. mortis61@op.pl20 lutego 2011 18:05

    No cóż.. Artykuł oparty o pracę Jerzego Bednarka. W większości zgodny z prawdną - można dodać kilka wspomnień autochtonów z powiatu turkowskiego - raczej mało pochlebnych dla "Groźnego". Może w wolnej chwili to zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Darze tych ludzi wielkim szacunkiem co walczyli o wolną Polskę po wojnie ale niestety prawda o "Groźnym" jest taka że to zwykły złodziej i bandyta a nie partyzant!

    OdpowiedzUsuń